Strona korzysta z plików cookie w celu realizacji usług zgodnie z Polityką prywatności. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do cookie w Twojej przeglądarce.

Mama testuje krem odżywczy Mustela Bebe z Cold Cream [RECENZJA]

Mama testuje krem odżywczy Mustela Bebe z Cold Cream [RECENZJA]

Pogoda za oknem nie rozpieszcza, dlatego należy pamiętać przed każdym spacerem o zabezpieczeniu twarzy swojego smyka. Krem, który wybrałam od dawna jest już w użytku, a poniżej jego krótka recenzja. Opowiadam jak go wybrałam, jak przyjęła go moja córa, a także jakie widzę plusy i minusy tego kremu.

Sucha skóra u niemowlaka – to typowe, gdy zaczyna raczkować

W momencie, w którym córka zaczęła pełzać po podłodze, rozpoczęły się jej problemy ze skórą. Od godzin spędzonych na przecieraniu nowych szlaków po mieszkaniu, na jej ciele pojawiły się zaczerwienienia i szorstka skóra. Najbardziej pokrzywdzone były łokcie, których używała do posuwania się do przodu, tak więc coś trzeba było na to zaradzić.

Wiedziałam też, że kiedy zrobi się zimniej na dworze, będzie potrzebny krem, którym będę smarować córze buźkę przed wyjściem na spacer.

Krem Mustela Bebe z Cold Cream, z pomarańczową etykietą, to jeden z całej linii produktów przygotowanych przez Mustelę dla cery bardzo suchej. Zdecydowałam się na ten produkt już jesienią tego roku. Jak się później okazało, posłużył nam nie tyle do pielęgnacji twarzy, co do smarowania całego ciała.

Krótko o tym, jak wybierałam krem dla dziecka

Mama testuje krem odżywczy Mustela Bebe z Cold Cream

Co było dla mnie niezwykle istotne przy wyborze kremu dla dziecka, to fakt, że Mustela to pewniak wśród produktów do pielęgnacji skóry dziecka i nie tylko.

Producenta znałam wcześniej – z zadowoleniem korzystałam z linii ich produktów przeznaczonych dla kobiet w ciąży, a linię dziecięcą polecała mi moja położna i prowadzące na szkole rodzenia (same będące mamami).

Dzięki temu nie musiałam marnować czasu na porównywanie składów kremów dostępnych na rynku, bo przy małym dziecku nie mam na to czasu i po prostu się na tym nie znam. Mustela była bezpiecznym wyborem.

Wcześniej sprawdziłam krem na sobie i wiedziałam, że skóra po nim naprawdę wydaje się być odżywiona. Wystarczyło, że kilkakrotnie użyłam kremu na miejscowe obtarcia, żeby sucha i podrażniona skóra zniknęła. Córka nie miała po nim żadnych reakcji alergicznych, więc na stałe wpadł do naszej kosmetyczki.

Krem Mustela Bebe z Cold Cream – co w nim siedzi?

Detektywów, lubujących się w zgłębianiu składów produktów, odsyłam na stronę producenta. Poniżej same konkrety – czyli opis składników, które zwróciły moją uwagę i zdecydowanie się wyróżniają.

Zainteresował mnie przede wszystkim obecny w nazwie kosmetyku cold cream. Nazywany jest też „zimnym kremem”, a to dlatego, że podczas nanoszenia na skórę daje wrażenie chłodu. Formuła kremu, czyli emulsja typu woda w oleju, jest stara jak świat – przyjmuje się, że cold cream stosuje się w kosmetyce już ponad 2 tysiące lat. Cold cream przede wszystkim doskonale odżywia skórę i zapewnia jej głębokie nawilżenie.

sucha skóra u niemowlaka  Mustela Bebe, krem odżywczy z Cold Cream

W połączeniu z ceramidami regeneruje naskórek uszkodzony czynnikami zewnętrznymi, chroni skórę przed wiatrem i suchym powietrzem.

W składzie produktu znalazła się tajemnicza pozycja, a mianowicie Avocado Perseose. Jak się okazuje, jest to wyciąg z awokado – biomimetyczny składnik aktywny, opatentowany zresztą przez Mustelę. Biomimetyczny, czyli mówiąc prościej, naśladujący naturę. Zadaniem tego składnika jest pobudzać produkcję protein i lipidów. Oznacza to, że pomaga budować naturalną barierę ochronną skóry. Przy tym chroni też komórki skóry przed działaniem szkodliwych czynników, a więc mówiąc krótko, niepozorne awokado jest taką tarczą, wspierającą funkcje ochronne skóry.  

Ponadto, krem zawiera też masło Shea, które świetnie zmiękcza naskórek oraz oleje roślinne, bogate w sterole (źródło kluczowych kwasów tłuszczowych, mających za zadanie odżywianie skóry).

I co istotne dla wszystkich mam...

Krem nie zawiera parabenów, ftalanów i fenoksyetanolu, a 95% to składniki pochodzenia naturalnego.

Moja opinia na temat kremu Mustela Bebe z Cold Cream

Plusy

 Mustela Bebe, krem odżywczy z Cold Cream

1. Bezpieczny

Może być stosowany od 1. dnia życia.

2.  Skutecznie nawilża

Efekt odczuwalny jest już po chwili. Przyznaję, że podkradam córce ten krem, kiedy razem wybieramy się na spacer.

3. Szybko się wchłania

Jest to bardzo ważne przy ruchliwych maluchach. Nie zdążą zostawić tłustych plam i wytrzeć kremu w cokolwiek, co wpadnie w ich ręce.

4.  Wydajność

Wystarczy mała ilość kremu do pielęgnacji całej twarzy.

5.  Pojemność w sam raz"

40 ml w zupełności wystarcza, żeby posłużyć nam przez cały sezon. Nie lubię wyrzucać kosmetyków, a takie opakowanie wykorzystamy w całości przed upływem terminu przydatności.

Ponadto, małe opakowanie czyni krem podręcznym - bez problemu zmieści się torebce czy kosmetyczce. Można go zabrać ze sobą na wyjazdy bez potrzeby przekładania do małego pojemniczka.

Minusy

1. Zapach

Kwiatowy, trochę rumiankowy, zapach kojarzy mi się z kremami mojej babci. Nie miałoby to takiego znaczenia, gdyby nie fakt, że córka, jak tylko go czuje, wie, że ktoś będzie majstrował jej przy twarzy i zaczyna się wiercić. To znacznie wydłuża cały proces smarowania kremem. Przy czym, trzeba podkreślić, że to, co dla mnie jest minusem, dla kogoś może być zaletą – z pewnością znajdzie wielu zwolenników tego zapachu.

Z serii Mustela Bebe Cold Cream posiadam również krem z niebieskiej linii – do cery normalnej i tego częściej używam do pielęgnacji twarzy. Jest równie dobry i posiada tę zaletę, że jest bezzapachowy.

 Mustela Bebe, krem odżywczy z Cold Cream pielęgnacja skóry dziecka


2. Raczej nie na siarczyste mrozy

Ten krem jest idealny na obecne warunki pogodowe. Natomiast na temperatury minusowe i siarczyste mrozy wybiorę inny krem z tej linii – w sztyfcie, który w składzie ma znacznie mniej wody i przeznaczony jest na chłody i mrozy. Niestety, oznacza to zakup kolejnego kremu, a być może dostępne są inne produkty – uniwersalne na sezon jesienno-zimowy.

Magdalena Mossakowska
Magdalena Mossakowska

Świeżo upieczona mama. Na trasie „przewijak - łóżeczko - pralka” staram się wyrwać chwilę dla siebie. Brak czasu sprawił, że miejsce ukochanych książek, chwilowo zastąpiły krótkie teksty i felietony, a wycieczki do kina – seriale. Jako, że szkoda czasu na nietrafione pozycje i godzinne poszukiwania w internecie, tutaj znajdziecie efekty moich poszukiwań nt. opieki i zdrowia dziecka.

Poprzedni artykuł Kule do kąpieli – jak wykonać je samodzielnie w domu?
Następny artykuł Przepis na święta – jarski pasztet z fasoli i soi
Przeczytaj też
Mama i dziecko Blizny po ospie u dzieci – czy to w ogóle zniknie?

Blizny po ospie u dzieci – czy to w ogóle zniknie?

11.07.2017
Mama i dziecko Butelki dla dzieci – poradnik dla totalnego laika

Butelki dla dzieci – poradnik dla totalnego laika

15.08.2017
Zdrowie Co robić, gdy dziecko dopadnie biegunka? [LECZENIE]

Co robić, gdy dziecko dopadnie biegunka? [LECZENIE]

25.10.2017

Opublikowane komentarze dodawane są przez użytkowników w oparciu o ich własne przekonania. Dlatego nie mogą być traktowane jako porada lekarska lub dotycząca stosowania leku. W razie wątpliwości, skonsultuj się z lekarzem lub farmaceutą.

Polecane produkty

Kategorie