Strona korzysta z plików cookie w celu realizacji usług zgodnie z Polityką prywatności. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do cookie w Twojej przeglądarce.

Moje sposoby na zakwasy (przetestowane i skuteczne)!

Moje sposoby na zakwasy  (przetestowane i skuteczne)!

Znasz to uczucie, kiedy każdy ruch powoduje wzniecenie ognia piekielnego w Twoich mięśniach? Albo miałeś tak kiedyś, że szykując się do zejścia po schodach , poważnie rozważałeś wszystkie „za” i „przeciw”, czy nie lepiej po prostu byłoby z nich spaść? Może by mniej bolało? Jeśli wczoraj trenowałeś, a dzisiaj boli, to muszę Cię zmartwić - jeszcze bardziej będzie bolało jutro. W tym przewodniku opowiadam co to są zakwasy mięśni i podpowiadam moje przetestowane i skuteczne sposoby na zakwasy.

No pain, no gain!

Znana maksyma nieznanego autora (chociaż zawsze jest szansa, że jak nie wiadomo, kto to powiedział, to pewnie był to Paulo Coelho) głosi „No pain, no gain”. Mamy też na to swoje, starosłowiańskie przysłowie - „Bez pracy nie ma kołaczy”.

Tak to niestety jest - zakwasy dostajesz w pakiecie z dobrym treningiem.

Zakwasy – fakty i mity

Jak boli, to znaczy, że trening był dobrze zrobiony, no chyba, że przesadziłeś i coś sobie uszkodziłeś. W końcu po to trenujesz, żeby biegać szybciej, skakać wyżej, jeździć dalej. Żeby to zrobić, trzeba między innymi podnosić mityczny próg mleczanowy.

Pamiętaj jednak - jak ktoś Ci powie, że kwasica mleczanowa, to nieodłączny element treningu, to już wiesz, że odwracasz się na pięcie i idziesz pogadać z kimś innym. Dlaczego?

A to dlatego, że kwasica mleczanowa to bardzo poważna choroba, która występuje niezwykle rzadko, jako powikłanie w wyniku udaru albo zawału serca. Tak czy inaczej, nie nabawisz się jej biegając, czy jeżdżąc na rowerze (chyba, że dostaniesz wtedy udaru albo zawału, więc pamiętaj o czapce i nawadnianiu).

Owszem, przekroczenie wspomnianego progu mleczanowego powoduje, że wchodzimy w tzw. strefę beztlenową. O co chodzi z tymi strefami - tlenową, beztlenową? Już tłumaczę.

Zanim o zakwasach - krótko o treningu tlenowym i beztlenowym

Jak bym miał wytłumaczyć to chemiczno-medycznie, to usnąłbym z nudów na klawiaturze, więc daruję sobie i Tobie cały ten proces i uproszczę okrutnie, bo tylko tak normalny człowiek (czyli bez doktoratu z chemii, fizyki i mechaniki kwantowej) jest w stanie mniej więcej zrozumieć.

Na przykładzie biegania, jeśli truchtasz sobie luźno po parku, ze słuchawkami w uszach, podziwiając okoliczności przyrody i nie męczysz się przy tym specjalnie, to najprawdopodobniej jesteś w strefie tlenowej, czyli w takiej, gdzie krew bez problemu dostarcza mięśniom wystarczającą ilość tlenu, by mogły pracować.

W momencie, gdy zaczynasz zwiększać tempo lub objętość, czyli biegasz szybciej albo dalej niż zazwyczaj, zaczynasz się bardziej męczyć.

Mięśnie do pracy potrzebują glukozy. Dopóki dostarczona jest odpowiednia ilość tlenu, dopóty spalanie glukozy jest kompletne. W momencie, kiedy krew nie nadążą z dostarczaniem tlenu, powstaje kwas mlekowy, który jest odkładany w mięśniach. Wtedy zaczynasz trenować w tak zwanym beztlenie. Szybko się męczysz, sapiesz, nie masz siły, zwalniasz, zastanawiasz się po „cholerę mi ten trening”. Wracasz do domu, idziesz spać, rano wstajesz i wszystkie mięśnie bardziej lub mniej bolą. Kwasu mlekowego dawno już w nich nie ma – jest usuwany w ciągu około dwóch godzin.

Zakwasy a zespół opóźnionego bólu mięśniowego

Najprawdopodobniej, a nawet prawie na pewno, boli Cię „syndrom dnia następnego”, a dokładnie zespół opóźnionego bólu mięśniowego. Co?! Tak, też jakiś czas temu przeżyłem szok. Podczas treningu, w mięśniach dochodzi do wielu mikrouszkodzeń. Im bardziej intensywny trening tym jest ich więcej.

Dlaczego nie bolą od razu? Trudno powiedzieć - boleć zaczynają, gdy rozpoczyna się proces regeneracji. Im bardziej boli, tym bardziej proces regeneracji postępuje, dlatego właśnie najbardziej boli, jeśli zrobimy mocny trening, a potem przez kolejne dwa dni nie robisz nic.

No dobra, skoro to nie zakwasy, tylko mikrouszkodzenia – zwał jak zwał –  czy da się coś zrobić, żeby nie bolało?

Czy jest sposób na zakwasy?

Oczywiście, nawet kilka:

Sposób pierwszy

Warto zrobić rozgrzewkę, która powinna być zdecydowanie wykonywana w strefie tlenowej. Jeśli jednak nawet po długiej rozgrzewce wysiłek będzie duży, uszkodzenia w mięśniach i tak powstaną.

Sposób drugi

Jeśli nie chcesz podnosić progu tlenowego, nie chcesz poprawiać swojego obecnego poziomu, nie chcesz podnosić wydajności mięśni, po prostu trenuj w tlenie, czyli w strefie komfortowej. Nie licz też oczywiście na lepsze wyniki.

Sposób trzeci

Mięśnie bolą, bo się odbudowują. Trzeba też dać im odpocząć. Warto dostarczyć im białka, dlatego ważna jest odpowiednio dobrana dieta.

Sposób czwarty

Woda. Po treningu, który wiem, że zaowocuje bólem mięśni, idę na basen albo na saunę. Albo najlepiej na jedno i drugie. Tylko, po pierwsze – po saunie odpoczywam, zanim znowu wejdę do basenu, a po drugie – pływam mało.

Sposób piąty

Polecam wprowadzić w życie kilka żelaznych zasad:

  • Regularny trening  - poprzedzony rozgrzewką, zakończonym rozciąganiem
  • Przynajmniej jedna, godzinna sesja rozciągania w tygodniu
  • Stopniowe (nie skokowe) zwiększanie objętości i intensywności treningu
  • Regeneracja, czyli włączenie do planu treningowego basenu, sauny i odpoczynku

Nie ma niezawodnego sposobu na zakwasy. Nie da się też ich skutecznie zwalczyć. Można minimalizować ryzyko bólu po treningu, ale z drugiej strony, żeby trening był zaliczony, musi trochę boleć.

Adrian Suszczyński
Adrian Suszczyński

Od dziecka wychowywany w kulturze sportu i dbania o zdrowie. Jestem w ciągłym ruchu. Do pracy jeżdżę rowerem, a w weekendy startuję w górskich maratonach kolarskich, reprezentując od ponad 10 lat bikeBoard Team, a także biegam i pływam, z nadzieją, że pewnego dnia wystartuję w triatlonie. Jestem też patentowanym żeglarzem - Jeziora Mazurskie przepłynąłem wzdłuż i wszerz, a na pokładzie S.Y. Zawiszy Czarnego opłynąłem Grecję i okoliczne wyspy. Zimą jeżdżę na snowboardzie (zjazdowym), zdarza mi się też na biegówkach, a z dziećmi na nartach (najczęściej tyłem).

Poprzedni artykuł Domowa maseczka na włosy z oleju konopnego
Następny artykuł Domowa maseczka na włosy z oleju konopnego
Przeczytaj też

Opublikowane komentarze dodawane są przez użytkowników w oparciu o ich własne przekonania. Dlatego nie mogą być traktowane jako porada lekarska lub dotycząca stosowania leku. W razie wątpliwości, skonsultuj się z lekarzem lub farmaceutą.

Polecane produkty